Ruszyła rejestracja w projekcie e-Głosowanie.org

Konferencją prasową serwis e-Głosowanie.org rozpoczął rejestrację użytkowników do testowych wyborów internetowych, które odbędą się 4 czerwca.

System został zaprojektowany przez zespół pod kierownictwem Mirosława Kutyłowskiego i Filipa Zagórskiego we współpracy ze stowarzyszeniem Polska Młodych. Pierwsze testowe wybory z użyciem tego systemu są zaplanowane na 4 czerwca. Ich przedmiotem będzie wybranie najważniejszych celów dla Polski na najbliższe 20 lat.

Bezpieczeństwo systemu jest oparte o koncepcję Scratch, Click & Vote, której celem jest zapewnienie równocześnie tajności wyborów jak i uczciwości zliczania oraz odporności na ataki na komputer wyborcy. Autorzy zakładają uruchomienie inicjatywy ustawodawczej w celu wykorzystanie analogicznego systemu w wyborach powszechnych.

Szczegółowy opis działania systemu e-Głosowanie.org

Komentarz

Uruchomienie systemu e-Głosowanie.org jest przejawem dobrego zjawiska w debacie publicznej czyli zaprezentowanie rozwiązania alternatywnego zamiast krytykowania. Grupie kryptologów i Polsce Młodych udało się znaleźć środki na uruchomienie systemu i doprowadzić projekt do oficjalnej premiery.

Jak będzie wyglądało w praktyce wykorzystanie systemu w wyborach powszechnych? Może się to skończyć różnie. Polska administracja publiczna nie jest w praktyce zdolna do uruchomienia normalnie działającego systemu teleinformatycznego nawet jeśli dostaje do ręki gotowiec (przykładem mogą być lokalne wdrożenia rejestrów usług medycznych rozłożone na stopniu centralnym).

Podstawowym założeniem systemu jest konieczność uwierzytelnienia wyborcy, co stanowi drugie ryzyko (autorzy piszą: "Istnieje wiele technologii, które to umożliwiają (...) Nie wiemy jeszcze, która z tych technologii zostanie zastosowana").

Trzeba mieć tutaj świadomość, że w ciągu ostatniej dekady polska administracja nie była w stanie wprowadzić do praktycznego użycia choćby jednej z wielu technologii w formie nadającej się do użycia w stopniu wystarczającym, by zapewnić powszechne wykorzystanie.

Optymistyczne oczekiwania, że wszystko rozwiąże pl.ID nieco przypominają optymistyczne oczekiwania, że "jest źle ale już w przyszłym roku będzie dobrze" podnoszone od wielu lat przy okazji każdej kolejnej zapowiedzi ze strony kolejnych rządów.

Nie mamy problemu z technologiami - mamy duży problem z administracją publiczną, oraz mniejszy problem z wykonawcami, którzy zostali przez tę administrację zdemoralizowani oraz przyzwyczajeni do tego, że złe wykonawstwo źle zamówionych systemów jest rzeczą normalną i tak ma być.

Odpowiedzi

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Pomińmy problem uwierzytalniania, bo pewnie kiedyś (pewnie za 10 lat) administracji uda się w końcu wdrożyć jakąś elektroniczną formę potwierdzania tożsamości.
Myślę, że warto zwrócić uwagę na znacznie poważniejszą sprawę, a mianowicie na wysiłek intelektualny, który musi podjąć wyborca w czasie wypełniania karty. Nie wyobrażam sobie przeciętnego obywatela, który poprawnie wypełni taką kartę do głosowania. Karty w wyborach parlamentarnych to przecież całkiem spora książeczka. Do zaznaczenia byłoby dziesiątki (o ile nie setki pól), a pojedyńczy błąd spowoduje, że głos nie będzie ważny.
Człowiek jest tylko człowiekiem, a więc trzeba oczekiwać, że się myli. Przy postawieniu jednego krzyżyka sądzić, że wyborca wstrzyma oddech i sprawdzi wszystko 3 razy. Natomiast jeśli takich krzyżyków ma być 100, to prawdopodobniejstwo pomyłki jest graniczy z pewnością.

To jest problem, na który zwracaliśmy uwagę w stanowisku opublikowanym przez ISOC dwa lata temu:

http://ipsec.pl/krytycznie-o-wyborach-przez-internet.html

A który przystępnie opisałem tutaj w kontekście losowania Lotto:

http://ipsec.pl/komu-ufa-e-wyborca%3F.html

Przypuszczam, że większość wyborców chcących głosować - zagłosuje tradycyjnie właśnie z powodu opisanego powyżej.

E-voting może być popularny wśród osób, dla których Internet jest codziennym narzędziem pracy i dla których oddanie głosu za pomocą tego systemu byłoby ekscytującym gadżeciarstwem (np. dla mnie :).

Natomiast to czy projekt uzyska wsparcie polityków zależy wyłącznie od ich ocen co do realizacji własnych doraźnych celów politycznych. Ostateczne decyzje odnośnie tego kto będzie e-voting lansował a kto go przemilczy mogą być zaskakujące, bo będą oparte o wewnętrzne sondaże, które mają zwykle niewiele wspólnego z sondażami publikowanymi w mediach.

Oczywiście wszystko przy założeniu, że uda się satysfakcjonująco rozwiązać problem uwierzytelnienia. A problem ten jest trudny do satysfakcjonującego rozwiązania bo jakie by to uwierzytelnienie nie było (poza biometrycznym) zawsze będzie istniała możliwość sprzedaży głosów.

Jeśli uwierzytelnienie będzie zrobione za pomocą kartki z jakimś jednorazowym hasłem wysyłanej pocztą - to można sprzedać kartkę.

Jeśli za pomocą dowodu pl.ID (którego zaistnienie jest kwestią wiary :) czy podpisu kwalifikowanego to można ten dowód/kartę dać do ręki kupującemu tak żeby samodzielnie zagłosował tak jak sobie życzy. To jest dość słaby punkt w dokumencie Scratch, Click & Vote, bo autorzy zakładają, że sprzedający głos pod żadnym pozorem nie odda swojej karty kupującemu - ale księgowe w Polsce robią to na codzień i nie wiedzą nawet, że to jest przestępstwo.

W tradycyjnym głosowaniu nie jest to możliwe bo wchodząc do lokalnu trzeba pokazać dowód tożsamości i jest on tam weryfikowany - lepiej lub gorzej, ale jest - przez członka komisji wyborczej.