Dziennik: Piotr Zaremba " Kaczyński naruszył zasadę medialnej demokracji"
(...)
Trzeba też przy okazji spytać, czy Kaczyński ma rację, krytykując
tzw. e-wybory, czyli pomysł głosowania przez internet. Tego systemu nie
wprowadzono do końca w żadnym kraju, choć lokalnie występuje już w
niektórych stanach USA, w Anglii, Belgii czy Szwajcarii.
Eksperci formułowali wobec niego wiele pytań i zastrzeżeń. W
Ameryce naukowcy z czołowych uniwersytetów przestrzegali w 2000 r.
przed możliwością nadużyć.
Wprowadzenie takiej rewolucji byłoby, moim zdaniem, możliwe
tylko wtedy, gdyby jej autorzy potrafili przekonać wyborców, że
zagwarantują zarówno tajność głosowania, jak i wykorzystanie każdego
głosu zgodnie z jego przeznaczeniem. W krótkiej historii internetowych
wyborów zdarzyły się już spektakularne wpadki i awarie komputerowych
systemów. Analogia z internetowymi transakcjami bankowymi czy
handlowymi jest w tym sensie nietrafna, że każdy użytkownik konta
sprawdza, czy dana operacja została zakończona sukcesem. W przypadku
tajnego głosowania to niemożliwe. Czy władzę nad naszymi decyzjami ma
mieć paru komputerowych „magików”? A co z pilnowaniem uczciwości
wyborów przez mężów zaufania poszczególnych ugrupowań? Przepraszam,
jeśli jestem nienowoczesny.
(...)









